poniedziałek, 26 stycznia 2009

Motto

Od lat regularnie czytuję "Politykę". Zaczynam zawsze od końca - najpierw "Polityka i Obyczaje", żeby się trochę pośmiać na dobry początek, potem felietony Tyma, Stommy i Grońskiego, żeby trochę pomyśleć. Dalej "Na własne oczy", żeby się zdziwić a następnie "Fusy, plusy i minusy", żeby bylo trochę kabaretowo, satyrycznie i skok na poczatek - dalej Mizerski. Potem już zależnie od nastroju ale, niezależnie od kolejności, zawsze od deski do deski. Za każdym razem żal, że nie ma już Pilcha...
Gdy już skończę, zawsze kilka przeczytanych myśli zostaje wchłoniętych, przyswojonych, stają się jakby własnymi, zaczynają żyć swoim życiem.
Co jakiś czas w "Polityce" są dodatki. W ostatniej "Sztuka życia" a w środku artykuł o Kaziku Staszewskim i wspomnienie jego taty - Stanisława Staszewskiego. Artykuł o dwóch niezwykłych Facetach i ich niezwykłych, popapranych życiach. I do tego myśl Stanisława z "Balu kreślarzy": Z tylu różnych dróg przez życie człowiek ma prawo wybrać źle.
Proste? Ale trzeba coś przeżyć żeby na to wpaść.