niedziela, 15 lutego 2009

Narty (nieudane)

Byłem przez tydzień na nartach w Italii. Niestety, po raz pierwszy od lat pogoda nie dopisała. Pierwszego dnia jeździliśmy w chmurach, drugiego i trzeciego padał taki śnieg, że zamknięto wyciągi. Czwartego było jak należy - słońce i błękitne niebo. Piątego i szóstego przyszło ocieplenie i lał deszcz - pogoda wybitnie barowa.



A siódmego powrót do Polski. No i po nartach :-(((

poniedziałek, 9 lutego 2009

Zagadka cd

Dotarł wynik badania histopatologicznego:
"Usuniętą malformację stanowi kompleks zdublowanych , powiększonych, torbielowato poszerzonych pęcherzyków nasiennych, połączonych z fragmentem moczowodu o obrazie ureterocele."
Czyli wada wrodzona w postaci agenezji nerki prawej z powstaniem fragmentu moczowodu i dodatkowych pęcherzyków nasiennych. Ciekawe.

poniedziałek, 26 stycznia 2009

Motto

Od lat regularnie czytuję "Politykę". Zaczynam zawsze od końca - najpierw "Polityka i Obyczaje", żeby się trochę pośmiać na dobry początek, potem felietony Tyma, Stommy i Grońskiego, żeby trochę pomyśleć. Dalej "Na własne oczy", żeby się zdziwić a następnie "Fusy, plusy i minusy", żeby bylo trochę kabaretowo, satyrycznie i skok na poczatek - dalej Mizerski. Potem już zależnie od nastroju ale, niezależnie od kolejności, zawsze od deski do deski. Za każdym razem żal, że nie ma już Pilcha...
Gdy już skończę, zawsze kilka przeczytanych myśli zostaje wchłoniętych, przyswojonych, stają się jakby własnymi, zaczynają żyć swoim życiem.
Co jakiś czas w "Polityce" są dodatki. W ostatniej "Sztuka życia" a w środku artykuł o Kaziku Staszewskim i wspomnienie jego taty - Stanisława Staszewskiego. Artykuł o dwóch niezwykłych Facetach i ich niezwykłych, popapranych życiach. I do tego myśl Stanisława z "Balu kreślarzy": Z tylu różnych dróg przez życie człowiek ma prawo wybrać źle.
Proste? Ale trzeba coś przeżyć żeby na to wpaść.

sobota, 24 stycznia 2009

Zagadka

Jakiś czas temu kolega po fachu przysłał do mnie 23-latka z czymś dziwnym po prawej stronie pęcherza i gruczołu krokowego. Sprawa zaczęła się od dolegliwości bólowych i stanów gorączkowych. Miał wykonane USG w którym stwierdzono jakieś duże torbielowate zmiany koło pęcherza i brak prawej nerki. Torbiele zostały nakłute, z uzyskanej treści wyrosły sobie bakterie, zlecono antybiotyk według posiewu i...dolegliwości zaczęły się powtarzać. Jednocześnie zaczęto szukać nerki prawej, której żadnym badaniu nie było na miejscu.
W TK miednicy wygląda to tak:


Następnie wykonano arteriografię opisując patologiczne unaczynienie w miednicy po stronie prawej. Unaczynienia nerki nie znaleziono.


Ja poprosiłem o wykonanie MRI (rezonansu magnetycznego) miednicy i jamy brzusznej, w którym to badaniu radiolog jednoznacznie opisał leżącą w miednicy niedorozwiniętą nerkę prawą oraz obecność torbieli kości krzyżowej, czyli wadę rozwojową.

Chłopaka zoperowaliśmy, znajdując dziwne tobielowate zmiany zrośnięte z pęcherzem, leżące jdnak bardziej po jego prawej stronie. Tkanki były zwłókniałe (przebyte stany zapalne i nakłucia) i nie chciały dać się wypreparować łagodnie.

Moim zdaniem nie jest to nerka. Ciekawe, co powie patolog.

P.S. Chory z guzem nerki, opisany w notatce z 07 stycznia właśnie wyszedł po operacji do domu. Wszystko poszło bez problemów :-D

sobota, 10 stycznia 2009

Piłeczka...

Kilka tygodni temu zoperowałem 25-letnią dziewczynę, która zgłosiła się z powodu przypadkowo znalezionego w USG guza górnego bieguna lewej nerki. Wykonała tomografię komputerową jamy brzusznej i tu opis nie był już tak jednoznaczny - może guz nerki a może guz leżący w okolicy górnego bieguna nerki, radiolog nie wypowiadał się zdecydowanie, choć sugerował zmianę raczej leżącą w przestrzeni zaotrzewnowej.
Tak czy inaczej, w trakcie zabiegu okazało się, że faktycznie jest to guz nie mający związku z nerką, leżący pomiędzy nią a ogonem trzustki i kręgosłupem. Zmiana otorebkowana, gładka, została usunięta w całości.

Wyglądała tak:



Trochę się bałem, że może to być coś niedobrego ale patomorfolog rozpoznał ganglineuromę, łagodny nowotwór wywodzący się ze zwojów nerwowych leżących przykręgosłupowo.

Tym razem wszystko kończy się dobrze :-D

środa, 7 stycznia 2009

Dziś trafiła do mnie żona 40-letniego chorego, którego problem rozpoczął się ok. 3 miesiące temu, gdy nagle zaczął mieć bóle w okolicy prawego dołu biodrowego. W mieście K. chodził od doktora do doktora przez miesiąc, zrobili mu nawet kolonoskopię (oglądanie jelita grubego) ale USG jamy brzusznej to nie. Wreszcie ktoś poszedł po rozum do głowy, zlecił usg i zdjęcie prawego stawu biodrowego. Okazało się, że ów 40-latek ma olbrzymiego guza nerki lewej, z zajętymi zaotrzewnowymi węzłami chłonnymi a w stawie biodrowym ogromny przerzut, który całkiem zjadł kości. W miejscowości K. zdyskwalifikowano go z leczenia operacyjnego a co za tym idzie, z leczenia w ogóle, gdyż warunkiem leczenia onkologicznego jest nefrektomia a w każdym razie weryfikacja histopatologiczna, że jest to nowotwór nerkowokomórkowy (jasnokomórkowy). I co było robić? Za 4 dni przyjmujemy go do operacji, potem do leczenia systemowego. Może uda się zrobić cokolwiek.

niedziela, 4 stycznia 2009

Koniec świętowania...

...wreszcie po dwóch tygodniach Polska wraca do pracy ! Co prawda w mieście ruch był mniejszy i kolejki w supermarketach też jakby krótsze ale za to w Klinice - ludzi pełno. W końcu kto ma wolne ten ma czas pójść do lekarza. A że to święta więc każdy może mieć wolne i odpoczywać tylko nie lekarz i nie pielęgniarka - jak to nie ma doktora w pracy, a gdzie jest? - to nagminne zdziwienie - przecież JA do niego przyszedłem (przyszłam) i on MUSI być!
To smutne jak nasi Pacjenci nas nie szanują...