środa, 7 stycznia 2009

Dziś trafiła do mnie żona 40-letniego chorego, którego problem rozpoczął się ok. 3 miesiące temu, gdy nagle zaczął mieć bóle w okolicy prawego dołu biodrowego. W mieście K. chodził od doktora do doktora przez miesiąc, zrobili mu nawet kolonoskopię (oglądanie jelita grubego) ale USG jamy brzusznej to nie. Wreszcie ktoś poszedł po rozum do głowy, zlecił usg i zdjęcie prawego stawu biodrowego. Okazało się, że ów 40-latek ma olbrzymiego guza nerki lewej, z zajętymi zaotrzewnowymi węzłami chłonnymi a w stawie biodrowym ogromny przerzut, który całkiem zjadł kości. W miejscowości K. zdyskwalifikowano go z leczenia operacyjnego a co za tym idzie, z leczenia w ogóle, gdyż warunkiem leczenia onkologicznego jest nefrektomia a w każdym razie weryfikacja histopatologiczna, że jest to nowotwór nerkowokomórkowy (jasnokomórkowy). I co było robić? Za 4 dni przyjmujemy go do operacji, potem do leczenia systemowego. Może uda się zrobić cokolwiek.

1 komentarz:

C_L pisze...

oby się udało!

nie czujesz sie bezsilny w takich sytuacjach? bezsilny wobec głupoty? niekompetencji? przecież naprawdę nie powinno tak być!